Jak urządzić domową pracownię malarską? Niezbędne wyposażenie dla początkujących i inspiracje dla artystów

Artykuł sponsorowany

Kiedy zacząłem pracować nad większym obrazem, kuchenny stół szybko okazał się za mały. Płótno oparłem o stos książek, kubek z wodą stał między farbami, a pędzle co chwilę zsuwały się na podłogę. Po kilkudziesięciu minutach bolał mnie kark, bo cały czas pochylałem się nad pracą. Gdy domownicy potrzebowali stołu, musiałem wszystko schować i przenieść niedokończony obraz. Wtedy uznałem, że potrzebuję stałego miejsca do malowania i sprzętu, który pozwoli mi wygodnie ustawić płótno.

Malowanie przy stole zaczęło ograniczać moje pomysły

Przy małych kartkach wolny fragment blatu wystarczał, ale większy format szybko pokazał ograniczenia takiego rozwiązania. Płótno leżało niemal płasko albo opierało się o przypadkowe przedmioty, przez co trudno było zachować wygodny kąt pracy.

Nie mogłem swobodnie odsunąć się od obrazu i ocenić proporcji. Farby zajmowały jedną część stołu, paleta drugą, a pojemnik z wodą stał blisko krawędzi.

Najbardziej męczyła mnie pochylona pozycja. Po dłuższej sesji czułem napięcie w karku i plecach, a praca zamiast relaksować zaczynała być niewygodna. Wiedziałem, że potrzebna będzie sztaluga, która pozwoli ustawić obraz wyżej, regulować kąt i pozostawić niedokończoną pracę do wyschnięcia.

Najpierw wybrałem miejsce na domową pracownię

Nie miałem osobnego pokoju, dlatego szukałem rozwiązania możliwego do zastosowania w części salonu. Wybrałem kąt przy oknie, gdzie w ciągu dnia wpadało dużo naturalnego światła. Sprawdziłem też dostęp do gniazdka, ponieważ wieczorem potrzebowałem dodatkowej lampy.

Zmierzyłem wolną przestrzeń i sprawdziłem, ile miejsca mogę przeznaczyć na rozstawienie nóg. Zostawiłem też kilka kroków, żeby odsunąć się od obrazu i spojrzeć na niego z dystansu.

Podstawą stanowiska miała być sztaluga malarska, ale od razu zaplanowałem też niewielki stolik na farby, pojemniki na pędzle, zabezpieczenie podłogi i miejsce na odkładanie mokrych prac. Druga sztaluga nie była potrzebna, ale zależało mi na modelu, który można łatwo złożyć albo przesunąć, gdy salon będzie potrzebny do innych celów.

Drewniana czy aluminiowa – jaki typ pasuje do domowej pracowni?

Najpierw porównałem konstrukcje drewniane i aluminiowe. Drewniana sztaluga studyjna wygląda solidnie, dobrze pasuje do stałego stanowiska i zwykle zapewnia większą stabilność przy większych płótnach. Jej wadą może być jednak większa masa i ilość miejsca potrzebna po rozłożeniu.

Model trójnożny z drewna był prostszy i łatwiejszy do składania. Mógł sprawdzić się w domu i plenerze, ale wymagał odpowiedniego rozstawienia nóg.

Aluminiowa sztaluga była lżejsza i wygodniejsza do przenoszenia na balkon, do ogrodu albo na zajęcia. Mogła jednak być mniej stabilna przy dużym płótnie i mocniejszym nacisku pędzla.

Wyszukując „sztaluga allegro”, sprawdzałem maksymalną wysokość obrazu, zakres regulacji, materiał i sposób blokowania podpór. Wyniki „allegro sztaluga” pozwoliły mi z kolei porównać modele studyjne, plenerowe i składane bez ograniczania się do jednego rodzaju konstrukcji.

Pięć sztalug, które porównałem przed zakupem

Pierwszym modelem była SZTALUGA MALARSKA DREWNIANA STUDYJNA PLENEROWA SKŁADANA DO MALOWANIA DUŻA. Drewniana konstrukcja i możliwość pracy z większym formatem odpowiadały moim potrzebom, problemem jednak mogło okazać się to, ile miejsca zajmuje po rozłożeniu i czy da się ją wygodnie przesuwać w salonie.

Następnie porównałem SZTALUGA MALARSKA DREWNIANA Studyjna Plenerowa Dla Dzieci i Dorosłych. Zwróciłem uwagę na regulację wysokości i możliwość pracy zarówno na siedząco, jak i na stojąco. Ważne było też to, czy półka utrzyma większe płótno bez przesuwania się podczas malowania.

Trzecim modelem była SZTALUGA MALARSKA TRÓJNOŻNA DREWNIANA BUKOWA STUDYJNA 178 CM DUŻA PLENEROWA. Drewno bukowe i wysokość 178 cm wskazywały na solidną konstrukcję, a trójnożna forma dobrze pasowała do pracy studyjnej i plenerowej.

Później sprawdziłem Duża Sztaluga Malarska Aluminiowa Studyjna Lekka Składana 170cm + Etui. Niewielka masa, składanie i etui były dużym atutem, ponieważ konstrukcję można było łatwo przenieść na balkon albo schować po zakończeniu pracy. Zastanawiałem się jednak, czy lekki stelaż będzie wystarczająco stabilny przy większym obrazie.

Na końcu przeanalizowałem SZTALUGA MALARSKA 170 CM ALUMINIOWA DUŻA PROFESJONALNA DLA DZIECI DOROSŁYCH. Wysokość 170 cm, regulacja i możliwość złożenia pasowały do niewielkiej domowej pracowni. Także tutaj sprawdzałem jakość blokad i zachowanie nóg podczas mocniejszej pracy pędzlem.

Wybrałem model dopasowany do przestrzeni i sposobu malowania

Najważniejsze były dla mnie stabilność przy większym obrazie, regulacja wysokości i możliwość pracy na stojąco. Model musiał mieścić się w wybranym kącie salonu, ale jednocześnie pozwalać na okazjonalne wyniesienie na balkon.

Po porównaniu pięciu modeli wróciłem do wyników sztaluga, jeszcze raz sprawdziłem wysokość, zakres regulacji, materiał, wymiary po rozłożeniu i opinie, a następnie wybrałem konstrukcję najlepiej dopasowaną do domowej pracowni oraz większych płócien, dodałem ją do koszyka i złożyłem zamówienie.

Urządzenie stanowiska nie wymagało osobnego pokoju

Po otrzymaniu przesyłki złożyłem konstrukcję i ustawiłem ją przy oknie. Najpierw wypoziomowałem nogi, a później dopasowałem wysokość półki do obrazu, nad którym wcześniej pracowałem przy stole.

Pod całością rozłożyłem łatwą do czyszczenia matę. Po prawej stronie ustawiłem niewielki stolik z farbami i paletą, ponieważ maluję prawą ręką. Pędzle trafiły do osobnych pojemników, a kubek z wodą znalazł stabilne miejsce z dala od krawędzi.

Lampę ustawiłem tak, aby światło padało z boku i nie tworzyło refleksów na mokrej farbie. Przy ścianie zostawiłem miejsce na mniejsze prace. Domowa pracownia nie musiała zajmować całego pokoju. Wystarczyło logicznie rozmieścić rzeczy i zostawić wolną przestrzeń wokół obrazu.

Pierwsza dłuższa sesja pokazała, jak wiele zmieniła prawidłowa pozycja

Wróciłem do obrazu rozpoczętego kilka dni wcześniej. Ustawiłem płótno na wysokości wzroku i dopasowałem kąt tak, żeby nie pochylać się nad pracą. Mogłem malować na stojąco, a po pewnym czasie usiąść i obniżyć podpórkę.

Największą zmianą była możliwość cofnięcia się o kilka kroków. Mogłem regularnie sprawdzać proporcje i kompozycję bez przesuwania obrazu i całego stołu. Dzięki temu szybciej zauważyłem błąd w jednym z elementów.

Farby i pędzle pozostawały na osobnym stoliku, więc nic nie blokowało miejsca wokół płótna. Po zakończeniu pracy nie musiałem też chować mokrego obrazu. Został stabilnie ustawiony do następnego dnia. Wcześniej po godzinie bolał mnie kark, a każda przerwa oznaczała przesuwanie materiałów. Teraz pracowałem dłużej i nie musiałem przerywać, gdy ktoś chciał skorzystać ze stołu.

Stałe miejsce pomogło mi częściej wracać do malowania

Największą korzyść zauważyłem po kilku tygodniach. Wcześniej sama myśl o rozkładaniu farb, zabezpieczaniu stołu i późniejszym sprzątaniu sprawiała, że odkładałem malowanie na wolny wieczór. Teraz mogłem wrócić do obrazu nawet na dwadzieścia minut.

Materiały miały swoje miejsca, a niedokończona praca pozostawała bezpiecznie ustawiona. Wystarczyło włączyć lampę, przygotować wodę i sięgnąć po pędzel. Krótkie sesje zaczęły pojawiać się częściej, dzięki czemu łatwiej było mi utrzymać regularność.

W słoneczne dni przesuwałem stanowisko bliżej okna, a czasem przenosiłem je na balkon. Malowanie przestało wymagać przygotowywania całego pomieszczenia.

Dobrze urządzona pracownia ułatwiła rozwijanie malarskiej pasji

Przed urządzeniem stanowiska płótno opierałem o książki, brakowało mi miejsca na stole, a pochylona pozycja szybko powodowała ból pleców. Każda sesja kończyła się składaniem materiałów, nawet gdy obraz nadal był mokry.

Po zmianach płótno stało stabilnie, wysokość mogłem dopasować do pozycji, a farby i pędzle miały swoje miejsca. Obraz pozostawał na stanowisku do wyschnięcia, więc następnego dnia nie musiałem ponownie przygotowywać całej przestrzeni.

Wieczorem kończyłem pracę, odkładałem pędzel i zostawiałem obraz na swoim miejscu. Zamiast chować wszystko przed kolacją, po prostu wyłączałem lampę. Następnego dnia wystarczyło ponownie ustawić światło i wrócić do malowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *